[sekundę...] 
feed
Bro blogi

Ja

Też ja

Blip.pl

Last.fm




 

Chyba jestem

[16.12.09/01:09]
Jako tako żyję, gdzieś tam się miotam. Miałam pracę, ale już nie mam, bo była chujowa i nie dla mnie, więc rzuciłam. Myślę, że w styczniu rynek zatrudnienia ruszy jakoś do przodu i znajdę coś innego. A jak nie, to nie wiem. Nie czas o tym myśleć.

Studia musiałam czasowo z różnych względów przerwać. Głównie finansowych, rodzinnych i takich tam. Na to też nie czas.

Z Ł. się układa całkiem nieźle. Czasem jakieś drobne sprzeczki o błahostki, ale wiadomo, bez tego się nie da. Jakiś czas mieszkaliśmy ze sobą, ale że na świecie żyją gnidy i jedną z tych gnid okazał się nasz współlokator, więc sielanka się chwilowo skończyła. Wróciłam na razie do siebie, do domu, Ł. został we Wro i szukamy innego lokum. Spędzam w jego rodzinnym domu Święta. Teściów już poznałam. Chyba się kroi coś poważnego. ;]

Ziuty nie ma, to już wiecie. I smutno, jak cholera. Taki mały zwierzak, a taka duża pustka. Guz już ją tak zaatakował, że nie było ratunku. Przerzuty pojawiły się na płucach, więc zaczęła się po prostu dusić. Ten zastrzyk był koniecznością i ulgą w cierpieniach. Najstraszniejsze było to, gdy musiałam Ziutę trzymać, bo strasznie się wyrywała po podaniu środka usypiającego. Pochowaliśmy ją w parku, pod dużym drzewem. Jeszcze mnie ściska w dołku, kiedy patrzę na pustą klatkę, ale taka jest kolej rzeczy. Na wszystkich przyjdzie pora.


Wiem, że zaniedbałam niektórych fajnych ludków, co muszę szybko naprawić. Odezwę się na pewno, tylko muszę się pozbierać.

Zasypało mnie śniegiem. Jutro ubieram choinkę. Nie sama. Z Ł. :)
dodaj komentarz

Komentarze


yamot [17.12.09/11:01]

gnidy sie tepi

moja droga ;)

z ta Ziuta przegapilam, ale naprawde wspolczuje. co prawda ja za szczurkami raczej nie jestem, ale wiem co to znaczy strata ukochanego zwierzaka w takich okolicznosciach.
dzielnaś.